You are viewing [info]an_fiction's journal

Fikcja i o fikcji
...czyli co An-Nah w głowie siedzi :)
Recent Entries 
1st-Jan-2020 11:49 am - OPOWIADANIOWY SPIS TREŚCI
oot
Spis moich dzieł, publikowanych tak tutaj, jak i w innych miejscach, fanficowych i autorskich - wraz z komentarzami odautorskimi.

SPIS TREŚCI )
31st-Jul-2015 11:46 pm - Przez Zasłonę - masterpost.
szymon
 


Dwóch mężczyzn, których dzieli czas i przestrzeń, ale łączy o wiele więcej. Dwie splatające się ze sobą historie relacji międzyludzkich i wydarzeń, które mają przedefiniować obraz świata.

PRZEZ ZASŁONĘ

1. Śnieg nad Bizancjum
2. Przez Zasłonę 1



DISCLAMER: Świat Mroku należy do wydawnictwa White Wolf. Pierwsza Kabała i jej historia jest częścią oficjalnej historii świata. Postaci i wydarzenia nie pochodzące z podręczników zostały stworzone przeze mnie i ludzi, z którymi gram/grałam. Wizja podręcznikowych postaci jest moja, uważam, że jako Mistrz Gry mam do niej prawo.
Ostrzeżenia: erotyka (m/f, m/m, wielokąty), dwóch pierwszoosobowych narratorów, przemoc, w tym aluzje do tortur i przemocy seksualnej, alternatywna moralność bohaterów i cała masa innych rzeczy, przed którymi nie ostrzega się, jeśli pojawiają się w książkach.

linki do starej wersji - pod cutem )

1st-Jan-2013 08:20 am - Książki w roku 2012
oot
LISTA POD CUTEM )
12th-May-2012 10:19 pm - Walczę z tobą, Katharine
oot
Walczę z pustym okienkiem w Wordzie, ze starą historią ciągle kłębiącą się w mojej głowie. Walczę z tobą, Katharine Wowden, z tobą taką, jaka byłabyś, gdybym pisała o tobie teraz, z twoją historią taką, jaką napisałabym teraz.
Nie, nie napisałabym. Wiem o tym. I dlatego walczę, by nie zaczynać czegoś, czego nie skończę.
W drugim okienku Zac (Obie wiemy, skąd ma imię, choć osobowość związku nawet nie ma... Ale cienie, cienie, cienie są wszędzie) spogląda na świat tymi samymi, co twoje oczyma: zieleń do zieleni.
Walczę z tobą, Katharine Wowden i z nowymi pomysłami na stare postaci. Nie pamiętam, kim był Turval, pamiętam tylko imię: gdybym pisała to teraz, spotkalibyście się w "przeszłości" (twojej przeszłości) i gdy próbowałby cię zabić (byłabyś dla niego teraz wrogiem - jak każdy człowiek), powiedziałabyś "Zabij mnie, a potem, kiedy zrozumiesz, popatrz jej w oczy i powiedz, że mnie zabiłeś."
Walczę z twoją miłością do pewnej kobiety, którą postrzegałam tylko w kategoriach uwielbienia dla mentorki i przywódczyni: odmawiałam tej miłości pierwiastka pożądania. Teraz wiem, spójrzmy prawdzie w oczy, kochałaś ją i pragnęłaś jej. Nie miałabyś jej nigdy, bo nie rozbijam oryginalnych par (zwłaszcza tak wspaniale rozpisanych), by łączyć z ukochaną postacią moją Mary Sue.
Walczę ze starymi fragmentami, tak głupimi, bezsensownymi, nabrzmiałymi idiotyzmem, pełnymi patosu i, o zgrozo zgróz, crosoverrowymi. Stwierdziłam ostatnio, że świat potterowych fanfików nadal jest bezdenną otchłanią grozy - ale prawdziwą otchłanią grozy jest to, co nigdy już nie opuści mojego dysku. Ale nie skasuję tego. Nie mam serca. To część mnie. Nasza historia.
Najbardziej mnie boli twoja miłość. Najbardziej jej mi żal. Próbowałam w mojej głowie przełożyć to na język czegoś innego - jakiegoś własnego świata. Nie wyszło. Więc moja ulubiona miłość kobiety do kobiety pozostanie na zawsze uwięziona w nienapisanym fanfiction.
Jeszcze półtora sezonu, Katharine, skończę tę powtórkę i zapomnę. Nie będę o tym myślała. Kiedyś któreś z twoich ech ożyje... kiedyś. Nawet będzie nosić twoje imię i kocać jakąś dumną, fanatyczną kobietę. Ale to nie będziesz ty, to nigdy już nie będziesz ty. Ani ona.
Walczę z tobą, Katharine Wowden i wygrywam. I jest mi smutno, bo kiedyś myślałam, że nie umiem wygrać z tobą. Ale widać Mary Sue na końcu jednak przegrywają, i może trochę dorosłam... może.
12th-Apr-2012 12:16 pm - Snościeżka
doriana
Fanfik napisany dla Kkohaku, do jej opowiadania "Przekleństwo krwi", wspomnianego już przeze mnie. Na konkurs.
Postanowiłam się skupić na świecie i klimacie opowiadania, choć o świecie nie wiem szczególnie wiele, a autorka ma go rozplanowanego. Główna postać jest moim pomysłem, podobnie, jak jej moce i przestrzeń, po której się porusza.
Fajnie się pisało narratora, który nie ma płci.

Tekst znajduje się też na blogu Kkohaku. Jeśli jesteście ciekawi opinii czytelniczek bloga (ja jestem jak nie wiem!) - zapraszam.


SNOŚCIEŻKA )

8th-Apr-2012 02:15 pm - Redaktora się potrzebuje
tylor
Potrzebuję kogoś, kto pomoże mi teksty ciąć na kawałki i sklejac je ze skrawków znowu. Kto mi powie: "To wytnij, tu dopisz coś. To wyjaśnij. To pozostaw niedopowiedziane." Kto mi pomoże trzymać, cytując Koralgola, fabułę w ryzach. I nie każe mi przy tym ciąć po wszystkim jak leci. I będzie mieć przy tym sympatię dla moich historii i bohaterów, nie każe mi pisać czego innego i o czym innym, a zajmie się tym, co ja chcę pisać.

Redaktora jednym słowem mi trzeba. Porządny redaktor, co z autorem nad tekstem siedzi i kreśli bezlitośnie, ale cierpliwie, to dar od muz dla wybranych. Pandora twierdzi, że dostaje się takiego przy drugiej książce. Ha, tylko kto mi w takim razie pomoże z pierwszą?

Pewien wampir na NL mądrą rzecz powiedział: na samych komplementach autor daleko nie pojedzie. Ha, ale tu się pewien haczyk kryje: Jak się czytelnikowi podoba, to się podoba, a jak nie, to nie podoba się wszystko, albo czytelnik nie czyta, albo, w nielicznych wypadkach, nie podobają mu się rzeczy mocno subiektywne, i zdaje sobie z tego sprawę, i nie ingeruje, szanując wizję autora. A nie chodzi o to, żeby zmieniać treść a formę.

Ogólnie dupa.

Lezę więc po omacku. "Błędy", wczoraj zakończone posłałam dwojgu znajomych, którzy się na mordoksiędze zgłosili. Nie wiem, na ile na redaktorów nadają, ale ciekawa jestem opinii mężczyzny o męskości "nieco" sarmackiej (jak bardzo go w tę męskość danielowa transseksualność ugodzi?) i kobiety, o której literackich gustach wiem tyle, że lubi Stefę. Opinie to nie redakcja, ale zawsze jakiś drogowskaz: "Dla takiego czytelnika pisz. Takiego szerokim łukiem omijaj".
Mam na poprawę "Błędów" miesiąc niecały. Przed wyjazdem na Steam&Sword muszę tekst posłać. Bez odowłania.
Grunt, że przeszło mi męczenie się z zagadnieniem "sensu i oryginalności". Albo tekst z tym problemów nie ma, albo ja już to olałam. A oryginalność jest dla hipsterów.

Się "Lód" czyta i się wmarza w treść. Drugie czytanie równie wciągające, jak pierwsze. Się niuanse widzi, drobiazgi i nowe nawarstwienia fabuły. Poza tym się pisze opowiadanie krótkie i się bawi formą pierwszoosobowej narracji, choć w innym, niż dukajowy, kierunku. Kkohaku ogłosiła konkurs na fanfika do swojego dzieła, a że się miało pomysł. to się pisze. Nie chcąc iść zgodnie z kierunkiem, jakim prawdopodobnie pójdzie większość autorek (yaoi to yaoi, tak?), a chcąc się pobawić światem i klimatem, który dziewczyna stworzyła, pisze się coś nieoczywistego. Się polubiło główną postać, dla tekstu stworzoną, się polubiło sam tekst i się zastanawia, czy nie lepiej by było przerobić go na stuprocentowo autorski. Zmienić sprawę, z jaką przychodzi do protagonisty władca krainy, i już się ma zgrabne opowiadnako fantasy z nieoczywistą narracją.
A narracja pierwszoosobowa nagle odkrywa nowe wymiary, kiedy się odrzuci istnienie bohatera, albo jego płeć. Ciekawe, co jeszcze można z niej wyciągnąć?
21st-Mar-2012 09:48 pm - Kodowanie z błędem i bez
tylor
Skończyłam kolejny długi tekst. Zamknęłam "Dzieci boga granic" w 20 rozdziałach, 124 z kawałkiem stronach Timesem dziesiątką (prawie 597 tysięcy znaków ze spacjami). Solidna minipowieść z tego wyszła. Lubię ten tekst, choć ostatnie dwie strony nie chciały się napisać (a początek jak na złość pisał się sam). Lubię to, że umiem skupić się na jednej rzeczy i doprowadzić ją konsekwentnie do samego końca.

Telleę jednakowoż odkładam na czas jakiś na bok. Bez uczucia przesytu, jaki miałam kończąc "Jeńców" - z poczuciem zżycia się ze światem, chwilowego wyczerpania materiału i zamiaru powrotu w nieokreślonej przyszłości. Poprawianie "Jeńców" nadal mnie przeraża. Coraz częściej boję się, że czeka mnie nie skasowanie 50 stron i dopisanie 100, a skasowanie 100 i dopisanie 200. Widzę konsekwencje pisania bez planu (choć fabuła wydawała mi się jasna, prosta i klarowna) i dopracowywania paru rzeczy na późniejszych etapach tekstu. Widzę konsekwencje nienawiści do tekstu w chwili gdy go kończyłam. Widzę, co można dopisać, żeby lepiej pokazać, o co mi chodziło.

Ale to kiedyś.

Siedzę teraz słuchając Thomasa Bergersona i spisuję główne założenia do "Błędów w kodzie". Obok otwarty plik z notatkami do właściwego projektu Angel's crusade. Czeka mnie męczące zadanie: rozpisać tak dokładnie, jak tylko dam radę. Nigdy nie robiłam tego na taką skalę, zawsze dużo improwizowałam i zdawałam się na "wenę i wiatr". Teraz plan wydarzeń do Krucjaty ma już czterdzieści punktów i ciągle nie doszedł do właściwych wydarzeń w tekście, ciągle opisuje "prehistorię" i korzenie fabuły. Ciągle nie wiem, co w tym wszystkim robi Focjusz, nieumarły patriarcha Konstantynopola, ale dziad się upiera, że jest ważny. Wiem za to, ilu było Nephilim i że jeden z wampirzych twórców Rady Cienia miał na imię Zalmoxis. Wiem, że obecna Rada Cienia próbuje coś tuszować, nie wiem jeszcze tylko co. Mam ciekawy pomysł związany z Zackiem i po poniedziałkowej sesji z Pandorą odkryłam, że tęsknię za Grześkiem i że fajnie będzie o nim pisać.

***

Byłam ostatnio świadkiem dwóch "flejmów" na Facebooku. Nie pojmuję, jak można wypisywać takie rzeczy pod WŁASNYM NAZWISKIEM. Zadziwia mnie ludzka głupota, nieodmiennie mnie zadziwia. W każdym razie jedna ze spraw wywołuje we mnie żal, że inicjatywa tak się zawaliła, druga - poczucie solidarności z "poszkodowanym". Morału wspólnego z obu nie będzie poza "uważaj na Fejsa" - ale to taka podstawa sieciowego BHP jest.

***

Ale wiecie co, nie mam ochoty czytać sherlockowych fanfików. Czekałam, aż jakiś dobry autor napisze, bo myślałam, że z czego jak z czego, ale z tego serialu z chęcią (choć wolałabym coś z opowiadań...). Ale opornie mi czytanie idzie i nie wiem czemu. Viator napisał - czytam, czytam pomału, jest fajne, podoba mi się, ale czytam jak z obowiązku. Toroj napisała, pewnie zobaczę co popełniła, ale też: z obowiązku. Z biegiem czasu mam coraz mniejszy apetyt na jakiekolwiek fanfiki...
hurts
Dziś będzie o literaturze internetowej, do czytania której znów wróciłam. Mam odwroty i nawroty: czasem czytam dużo, czasem – okazjonalnie, czasem w ogóle mi się nie chce. Ostatnio znów się zabrałam.

Przy okazji – i chyba nie przypadkiem – powrót do czytanie literatury internetowej zbiegł się w czasie ze wzrostem sympatii do fandomu yaoi. To też mi odchodzi i wraca falami: mam z tym fandomem ewidentne love-hate relationship i choć nie lubię większości, co fandom produkuje, to jednak wyłowiłam z niego masę perełek, tak ludzkich, jak i tekstowych. Dlatego sporo tekstów, o których napiszę to przynajmniej częściowo m/m.

Chciałam opisać, przynajmniej pokrótce, teksty internetowe, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Niekoniecznie czytane teraz – często rzeczy, z którymi miałam do czynienia kiedyś. Nie napiszę „najlepsze”, bo jeden z nich w warstwie stylistycznej pozostawia wiele do życzenia – a jednak zakochałam się w nim, co jednak jest wyjątkiem od reguły.
Pewnie trochę tych tekstów pominęłam, ale ten przegląd to dopiero pierwsza część.


Kliknij, żeby przeczytać przegląd )


10th-Jan-2012 10:03 pm - Klątwa Eamona?
oot
Coś mi się widzi, że wszystkie teksty umieszczone w tym samym świecie, co "Niszczyciel" czeka taki sam los: gruntowna przeróbka zakończenia na kompletnie inne, za to spójniejsze, bardziej sensowne i logiczne.

Przeróbka "Zapachu migdałów" idzie całkiem gładziutko. Zobaczymy, jakie będą efekty. Na pewno sprawę ułatwia fakt, że przedawkowałam Sherlocka Holmesa (nowy film + nowy sezon serialu) i że przezornie znów zaopatrzyłam się w cyjankową herbatę.
1st-Jan-2012 08:16 pm - Książki w roku 2011
oot
Lista na 2010 nie została doprowadzona do końca, ale może tą uda mi się ładnie rozpisać :) Książki naukowe doliczam te czytane w całości przynajmniej.

Lista pod LJ-cutem )
This page was loaded May 16th 2012, 10:03 pm GMT.